3…2…1… Start! Zaczynamy sezon 2025/2026 Łódzkiej Ligi Snookera!

Czołówka światowego snookera poturlała już kulki w odległych Chinach i równie odległej Arabii Saudyjskiej, lecz oczy wszystkich prawdziwych miłośników tej dyscypliny zwrócone są na zgoła inny zakątek świata. Otóż już za chwileczkę, już za momencik rusza jubileuszowa, 15. edycja Łódzkiej Ligi Snookera. Zapisy zamknięte, tipy powymieniane, forma doszlifowana, krótko mówiąc – JEDZIEMY!

Na jubileuszowe trofeum pożądliwie spogląda każdy z nas, lecz głównym faworytem do końcowego triumfu jest zdecydowanie Kamil Zięba. W sezonie wakacyjnym w klubie bywał często i gęsto trenował… innych i to techniki poolowej. Tak, tak, miłościwie panujący nam Mistrz Ligi to licencjonowany trener poolowy! Kamil tak dalece zdominował resztę stawki w poprzednim sezonie, że być może największe nadzieje w detronizacji tego właśnie zawodnika pokładać można w… „klątwie Crucible”. Cóż, ta chyba jednak w klubie Frame przy Narutowicza w Łodzi nie do końca działa, bo paru już takich kozaków było, którzy swobodnie bronili swoich premierowych zwycięstw w Lidze (rzecz jasna, nie dotyczy piszącego te słowa 🙂 )

Grupa pościgowa jednak nie śpi, tylko czuwa! Na jej czele mocnym krokiem podąża wicemistrz z ubiegłego sezonu, czyli Michał Kupisz. Solidnie przepracował „pretemporadę” i jest naprawdę bliski wskoczenia na, od dawna zapowiadany, profesjonalny poziom. Trzeci z podiumowiczów w ubiegłego sezonu, czyli Wojtek Dziatkiewicz, to człowiek-zagadka. Ani widu, ani słychu! Być może zupełnie zapomniał o snookerze, a być może zaszył się w jakimś bilardowym klubie tuż pod Glasgow i pod okiem Stephena Maguire’a wbija coraz to wyższe breaki. Niezależnie od scenariusza, Wojtek już nieraz udowodnił, że trening treningiem, a sam czysty talent w ręce na naszym łódzkim podwórku zdziałać może naprawdę dużo.

W peletonie aż huczy od zawodników, którzy mają ogromną ochotę pokrzyżować plany wspomnianym faworytom i wedrzeć się do top3. Jak zwykle niezwykle groźny będzie mistrz taktyki Leszek Pietrusiak, na którego postawiłem dość duże pieniądze u lokalnego bukmachera jako tego, który zajmie miejsce na podium. Swoim luzem i powalającą lekkością grania ukąsić może Jacek Czarciński. Najlepszy duch klubu i niestrudzony propagator nieszablonowych rozwiązań Mukesh Aswani z roku na rok czai się coraz mocniej, żeby skutecznie popsuć humory nawet najsilniejszym graczom. Niesiony kibicowskim wsparciem i niczym niezmąconą miłością do gry Marek Chrześcijanek to kolejna postać, która w jubileuszowym sezonie może mocno namieszać. Takimi słowami opisać można też z roku na rok coraz lepiej grającego Piotra Setę i spektakularnie wbijającego pozornie nawet niemożliwe bile Shailendrę Lohaniego. A wiecznie narzekający na swoje narzędzia pracy Kuba Makowski i Jędrek Janicki chyba w końcu, po wielu trudach i rozczarowaniach, przyzwyczaili się do swoich nowych kijów.

Pamiętać trzeba jednak o tym, że Łódzka Liga Snookera jest jak piłkarskie mecze derbowe. Mianowicie, rządzi się ona swoimi prawami, tylko nikt nie wie co to za prawa. I choć być może leciutkim nadużyciem byłoby stwierdzenie, że klasyfikację końcową Ligi może wygrać każdy, to jednak w każdym pojedynku ligowym nie ma pewniaków, a żadne rozstrzygnięcia sensacją nie będą. Spodziewajcie się więc niespodziewanego i do zobaczenia!

Jędrzej Janicki
Jędrzej Janicki